czwartek, 10 marca 2016

Zanim jeszcze urodziłam Bartka, kurcze jakoś źle mi się mówi urodziłam- za każdym razem się tu zająknę i się poprawiam- nie ja go urodziłam, tylko lekarz wyciągnął mi go z brzucha- taka prawda i nijak się to ma z URODZENIEM gdzie mamy się męczą w bólach- mam do tego ogromny szacun. No ale nie o tym....Zanim więc pojawił się na świecie, miałam taki pomysł na minimum zabawek...kręciły mnie najbardziej te tradycyjne, drewniane (i to było już długo przed tym zanim one stały się modne;/) a tu...heh mam całą torbę zabawek?! skąd ja sie pytam?! jak ten mały brzdąc ma niespełna 5 msc a już jest tego TYLE...i oczywiście żadnej drewnianej. Wszystko to plastikowe tworzywo, kolorowe i w ilości zbyt dużej jak na moje i podejrzewam Jego potrzeby....a jednak są...ba sama kupiłam jedną...baaa mąż przyszedł któregoś dnia z jedną (tu byłam w szoku, serio;P ) hmmm wlasnie pisząc te słowa uświadamiam sobie, że wcale nie kupiłam jednej a z pięć...kurcze...niepotrzebny konsumpcjonizm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz